CZAS NA ZMIANY

STAWIAM NA ZMIANY

Zdjęcie główne: unsplash.com

Znam osoby, które nie potrzebują się odchudzać, ale nie znam osób, które uważają, że nie warto być zdrowym. Myślę, że ten pandemiczny czas uświadomił nam wszystkim jak ważne jest zdrowie i że bez niego nic nie ma. Wiele osób po raz pierwszy doświadczyło czym jest strata i strach o bliskich.

W poprzednim poście pisałam Wam o ustalaniu priorytetów na nowo. Mnie los również boleśnie doświadczył. Autentycznie, pierwszy raz w życiu, bałam się, że zostawię męża i syna samych. Nie chcę pisać dokładnie co mnie dopadło, bo po prostu staram się wyprzeć ten trudny czas z pamięci, ale był taki moment, że funkcjonowałam jak robot i nie było we mnie ani krzty życia. I tak mijał dzień za dniem. Każdy taki sam, bez żadnych perspektyw. Kiedy po wielu miesiącach okazało się, że właściwie nic strasznego się nie dzieje poczułam się jakbym cudem uniknęła katastrofy. Wróciłam do żywych.

Po operacji wstąpiła we mnie jakaś nieodparta siła. Abstrahując od zmęczenia i chwilowego spadku odporności chciałam nadrobić te miesiące beznadziei i polepszyć jakość  swojego (naszego) życia.  Oczywiście punktem pierwszym było i nadal jest zdrowie. Zrobiłam wszystkie zaległe badania, odwiedziłam specjalistów, do których do tej pory nie miałam czasu pójść. Uspokoiłam się. W międzyczasie chudłam. Przez 3 miesiące byłam na bardzo restrykcyjnej, pooperacyjnej diecie. Moje menu było bardzo okrojone i męczące, ale spadek wagi był znaczący i widoczny. Jak to zwykle bywa, było to tylko chwilowe. Kiedy dostałam od lekarza zielone światło i mogłam już wrócić do starych nawyków żywieniowych to… pochłaniałam wszystko. Byłam bezustannie głodna więc szybko zaliczyłam efekt jojo. W 3 miesiące schudłam 12 kg i w miesiąc przytyłam 6. Ogarnęła mnie złość. Złość na to, że znowu uległam swoim słabościom. Na szczęście od 4 tygodni jestem na właściwych torach.

Co się od tego czasu zmieniło? Zupełnie przez przypadek trafiłam do bardzo fajnej grupy wsparcia na Facebooku, a szczerze Wam powiem, że nie jestem z tych osób którym szybko i łatwo można zamydlić oczy, wręcz przeciwnie. Do wielu rzeczy podchodzę z dużą dozą sceptycyzmu ( to już chyba wiek 😉 ). Nie polecę czegoś, do czego nie jestem w 100% przekonana, do czegoś co się nie sprawdza, gdzie nie widać efektów.  Nie cierpię niczym nie popartych, pustych frazesów. Zgromadziłam grono czytelników, którzy mi ufają i nie mam interesu w tym żeby nabijać Was w butelkę. Minęły 4 tygodnie i znowu mam te 6 kg mniej. Idę po kolejne 6. Odzyskałam energię i lepsze samopoczucie, uczę się zdrowych nawyków żywieniowych.

A, i wiecie co mnie zawsze w tych dietach wkurzało? Liczenie kalorii, ważenie porcji i stanie pół dnia przy garach. Tutaj czegoś takiego nie ma, dozwolone produkty można jeść bez ograniczeń, a przygotowanie posiłków trwa chwilę, nie jestem tym przytłoczona. Mam na wszystko czas i nie głoduję.

Piszę Wam o tym tak naprawdę z dwóch powodów. Po pierwsze, ku swojej własnej motywacji. Jak się do czegoś zadeklaruję to to osiągnę, będę mieć w głowie, że przecież podjęłam temat, przekazałam coś czytelnikom, więc głupio byłoby być niekonsekwentnym. I po drugie, wiem, że nie jestem z problemem wagi sama. Wiele z Was się z tym boryka, a już zwłaszcza po ciąży, kiedy nadprogramowe kilogramy nie chcą spaść. Też to przeszłam, też utknęłam w miejscu. Wiem jak samopoczucie i własna wartość wtedy spada. Proponuję żebyście się do mnie dołączyli. Nadchodzi wiosna, zrzucimy grube swetry i kurtki i pokażemy więcej ciała. Jakiego ciała? To zależy od nas samych, bo zmiana jest na wyciągnięcie ręki. Nauczcie się ze mną (tak, ja nadal się uczę!) lepszych i świadomych wyborów. Ja już zaczęłam te walkę i widzę, że warto, widzę też błędy, które popełniałam do tej pory, mam sposoby na walkę z kryzysem. Będziemy się wspierać, motywować, czerpać od siebie nawzajem inspiracje.

Wiecie jakie mam pomysły, bo nie bez powodu czytacie tego bloga, a Program, w którym aktualnie biorę udział sprawdzam na własnej skórze. W kolejnym poście napiszę Wam więcej i mam nadzieję, że mam Wasze wsparcie w tej walce o nowe ja 🙂

Spodobał Ci się ten wpis?

Zrób mi tę przyjemność i zaobserwuj mnie na Facebooku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *