NASZA PODRÓŻ POŚLUBNA – DOMINIKANA

Dominikana – raj dla par.  Jest to najpopularniejsze miejsce na świecie, do którego udają się zakochani w romantyczną podróż, czy nawet zawrzeć związek małżeński.

Dlaczego Dominikana?

W podróż poślubną chcieliśmy udać się jak najszybciej po ślubie, przede wszystkim z powodu ogromnego zmęczenia, które związane było z organizacją ślubu i przyjęcia weselnego. W grę wchodził zatem październik i ewentualnie listopad. Braliśmy pod uwagę Meksyk, Kubę i Dominikanę, a ponieważ tylko Dominikana mieściła się w naszym budżecie, wybór dokonał się sam. Wprawieni podróżnicy podniosą zaraz alarm, że jak to, że przecież w tej chwili taką podróż można odbyć za grosze w każde miejsce na świecie. No cóż, jeśli chce się na wszystkim oszczędzać to może i tak. Dla nas wszystkie wakacje są tylko i wyłącznie z All Inclusive na wysokim poziomie. Również hotel nie jest tylko miejscem do spania i musi spełniać nasze dość liczne wymogi.

Obawy

Lot i pogoda. W jedną stronę lot trwał 11 godzin, a w drugą 10 i niech nikt Wam nie wmówi, że podróż mija dość szybko. Pomimo tego, że byliśmy zaopatrzeni w tableta z nagranymi filmami, kilka razy udało nam się zdrzemnąć, a na pokładzie serwowano obiad oraz co jakiś czas napoje i przekąski, co też było jakąś ‚atrakcją’, to lot dłużył nam się niemiłosiernie. Myślałam, że się popłaczę jeśli zaraz nie wylądujemy, no, ale niestety, taka jest cena za wakacje w raju 😉

Jeśli chodzi zaś o pogodę, to teoretycznie na Dominikanę udaliśmy się w porze deszczowej. Dość dużo czytałam na ten temat żeby dowiedzieć się tego, że pora deszczowa na Karaibach w niczym nie przypomina dni deszczowych w Polsce 🙂 Mimo wszystko strach był. Na szczęście, nasze obawy zupełnie nie miały pokrycia w rzeczywistości 🙂 Na 13 dni naszego pobytu, dwa razy padało w nocy, co przecież w niczym nam nie przeszkadzało, bo spaliśmy, a także raz, kiedy leżeliśmy na plaży i trwało to jakieś 15 minut, po czym od razu ukazało się bezchmurne niebo i palące słońce. Jest jednak pewna rzecz odnośnie deszczu na Dominikanie, z którą się nie zgadzam, a mianowicie, większość turystów uważa, że deszcz jest orzeźwiający i przynosi ulgę w upale. Ja tak nie uważam i sądzę, że ten deszcz zupełnie nic nie dał 😉 I tak było gorąco do granic możliwości i mówię to ja, osoba kochająca temperatury 30-35 stopni.

Wycieczki fakultatywne

Będąc na wakacjach staramy się jednak wyjść poza hotel i coś zobaczyć, dlatego też zdecydowaliśmy się na wycieczki oferowane przez Rico Travel – na wyspę Saona, prawdziwa Dominikana i Sławek ruszył jeszcze na nurkowanie. Każdą z tych wycieczek opiszę Wam w osobnym poście, oprócz tego nurkowania, bo nie mam żadnych zdjęć, a od mojego męża ciężko jest wydobyć jakąkolwiek informację poza tym, że „było spoko” 😉

Co warto ze sobą przywieźć?

Na pewno lokalne alkohole. Przede wszystkim rum produkowany z trzciny cukrowej oraz mamajuanę, czyli dominikański tzw. lek na wszystko. Ponoć działa na wszelkie schorzenia, bóle, jak również uznawana jest za… viagrę w płynie 😉 Przygotowuje się ją zalewając kawałki specjalnej kory miodem, czerwonym winem i rumem. Za każdym razem może smakować inaczej, w zależności od tego, jakie zastosuje się proporcje. Co kto lubi, wg mnie smakowało to jak lekarstwo. Zmoczyłam tylko język i już wiedziałam, że ja i mamajuana raczej się nie polubimy 😉

Poza alkoholami bardzo polecam kawę i kakao, olejek waniliowy oraz kosmetyki z olejkiem kokosowym czy masłem kakaowym.

Czy planujemy tam wrócić?

Pomimo tego, że były to niezapomniane wakacje i Dominikana naprawdę zachwyca, to uważamy, że jest jeszcze tyle miejsc na świecie, w których nie byliśmy, że szkoda się ograniczać, także w najbliższej przyszłości nie planujemy.

Jeśli planujecie zatem podróż poślubną, myślę, że warto rozważyć ten kierunek na podróż życia 🙂

Zobacz wszystkie posty dotyczące Projektu ślub i  nie przegap kolejnych!

Zrób mi tę przyjemność i zaobserwuj mnie na Facebooku i Instagramie 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *