DLACZEGO NIE LUBIĘ NIESPODZIANEK? MÓJ WIECZÓR PANIEŃSKI

Jedni nie lubią szpinaku, drudzy klaunów, a ja nie lubię niespodzianek. W czasach kiedy namiętnie oglądałam serial ‚Plotkara’ i marzyło mi się uczucie jakim darzyli się Blair i Chuck, mój ówczesny chłopak, ponoć znający moje najskrytsze pragnienia, postanowił zrobić mi niespodziankę. Powiedział tylko, że mam się ubrać „wystrzałowo” i wieczorem mnie porywa.

Jakże wtedy zaszalała moja wyobraźnia! Już widziałam jak przyjeżdża po mnie limuzyną i zabiera mnie na kolację przy świecach na dachu jakiegoś wieżowca. W tle przygrywają nam na skrzypcach, a przy stoliku, w wiaderku, chłodzi się szampan… Założyłam więc czarną koronkową sukienkę, pod spód najlepszą bieliznę, jaką wtedy miałam i dwunastocentymetrowe szpilki. Do tego błyszcząca biżuteria, pełny makijaż i pomalowane na czerwono paznokcie. Powiem Wam, że wyglądałam wtedy chyba najlepiej w swoim dotychczasowym życiu. W każdym razie On był zadowolony.

Tak wystrojona wsiadłam do autobusu MPK. Nie było limuzyny, nie było nawet taksówki. Był miejski. Nie zgasiło to jednak mojego entuzjazmu. Po co nam taksówki, skoro mamy pod blokiem przystanek. W końcu się kochamy i żaden autobus tego nie zmieni.

Moja miłość została jednak wystawiona na próbę, kiedy wylądowaliśmy w chińskiej restauracji. Nie dość, że nie znoszę chińskiej kuchni, to w dodatku każdy się na mnie gapił. Jestem przekonana, że niejednemu turyście w dżinsach i powyciąganym t-shircie przeszło przez myśl, że jestem luksusową prostytutką. Czułam się totalnie nie na miejscu. Nie pamiętam, co w końcu zamówiłam, ale na pewno On zjadł moją i swoją porcję. Byłam już tak wściekła, że nie miałam ochoty na kino. Nie pomogło tłumaczenie sobie, że przecież chciał dobrze, że się starał. Na ślubnym kobiercu nie stanęliśmy.

To tylko jedna z historii, przez które słowo „niespodzianka” kojarzy mi się tylko i wyłącznie ze stresem. Rozumiecie zatem, że nie chciałam, aby mój wieczór panieński był od początku do końca pełnym zaskoczeniem? Aby być w pełni zrelaksowaną musiałam mieć chociaż częściowy wpływ na jego formę i przebieg, a poza tym… uwielbiam organizować przyjęcia! Zadecydowałam więc o wystroju i jedzeniu. Po pierwsze, nie jestem z tych, którzy zapraszają gości i po ciuchu liczą na to, że Ci jednak przyniosą jakieś swoje sałatki, a po drugie, gdybym miała przyjść tak zupełnie na gotowe byłabym najzwyczajniej w świecie nieszczęśliwa. Ta cała organizacja,  przygotowywanie dekoracji i stanie pół nocy przy garach sprawiło mi naprawdę wielką radość. Nie wyobrażam sobie, że ktoś miałby mi to odebrać.

Z pomocą mojej siostry i Kasi z Mamy sprawy udało mi się zorganizować najpiękniejszy wieczór panieński jaki kiedykolwiek tylko mogłam sobie wymarzyć. Wiem, że mnóstwo dziewczyn wychodzi po prostu zaszaleć do klubu i absolutnie w żaden sposób tego nie krytykuję, ale nie jest to dla mnie coś wyjątkowego. Dużo bardziej cenię sobie celebrowanie chwili i babskie pogaduchy do białego rana. Pomimo, iż pogoda zepsuła nam plany i zamiast świętować na zewnątrz musiałyśmy przenieść się do domu myślę, że udało nam się uzyskać dziewczęcy i bardzo naturalny klimat. Miało być pastelowo i bez nadęcia, czyli delikatnie i z klasą. Czy osiągnęłyśmy taki efekt? Sami zobaczcie 😉

 

Balony, girlanda, serwetki, konfetti, tatuaże, rurki, gadżety do fotobudki, piki – Magic Party

Aranżacja słodkiego stołu i wianek – Kwiatoprzestrzeń

Wypiek – własny

Krówki dla gości – Moja krówka

Zdjęcia – Wonderwall Studio Agnieszka Szulc

Spodobał Ci się ten wpis? Czujesz się zainspirowany? Nie przegap kolejnych postów i obserwuj mnie na Facebooku i Instagramie 🙂

8 przemyśleń nt. „DLACZEGO NIE LUBIĘ NIESPODZIANEK? MÓJ WIECZÓR PANIEŃSKI

  1. Najpiękniejszy wieczór panieński jaki widziałam! Z tego co widzę myślę, że przyszła panna młoda jak i jej goście bawiły się w szampańskim nastroju! Piękne dekoracje, świetny pomysł z fotobudką! A te wypieki mmmmm pycha, tylko pozazdrościć umiejętności! Wyglądają jak z najlepszej cukierni! A sama gwiazda wieczoru olśniewa już jestem ciekawa tego jak będzie wyglądać na ślubie?!?!? Zapewne jak milion dolarów!

  2. Asiu wyglądałaś zjawiskowo. Było cudnie!! Pięknie, stylowo i smacznie. Szkoda tylko, że musiałyśmy wracać, zanim impreza się skończyła. I co tam, że zdecydowanie zawyżałam średnią wieku, w takim towarzystwie odmłodniała moja dusza 🙂 dziękuję za zaproszenie i przemiły wieczór

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *