IDEALNY WEEKEND WE DWOJE – HOTEL DĘBOWY W BIELAWIE

Każdy, kto choć raz organizował sobie lub komuś ślub doskonale wie jak wyczerpujący potrafi być okres ślubnych przygotowań. Z iloma to osobami trzeba się skontaktować, później spotkać i omówić różnego rodzaju szczegóły, ile terminów trzeba zgrać, ile rzeczy należy zamówić i opłacić, przez jaką dokumentację należy przebrnąć zanim staniemy przed ołtarzem, czy urzędnikiem, a przecież przydałoby się jeszcze to wszystko notować, aby nic nam po drodze nie umknęło.

Nie dość, że kalendarz pęka w szwach i marzymy o tym, aby nasza doba przez te kilka miesięcy trwała dłużej niż 24h, to jeszcze od czasu do czasu dochodzi do spięć z rodzicami, zwłaszcza jeśli są współorganizatorami, co dodatkowo potęguje stres. Reasumując, wszyscy jesteśmy wykończeni i odechciewa nam się już tej uroczystości, bo lepiej się przecież żyło przed zaręczynami.

Do naszego ślubu zostało nam już tylko pół roku, a w marcu stres u mnie sięgnął zenitu. Z różnych przyczyn, wszak blogerka też człowiek i nie tylko prowadzi bloga, ale też pracuje, prowadzi dom, spotyka się z różnymi przyziemnymi sytuacjami, a więc są i radości i przykrości. Stwierdziliśmy zatem, że musimy się zatrzymać, wyłączyć telefony i pobyć sami ze sobą. Gdzie pojechaliśmy to już wiecie z tytułu tego posta, ale dlaczego trafiliśmy do Dębowy Hotel I Event I SPA? Zadecydowały o tym nasze dwie wielkie miłości… Zapraszam do lektury 🙂

MIŁOŚĆ PIERWSZA. Pierwszym czynnikiem, który warunkował nasz wybór była lokalizacja. Mieszkamy na Dolnym Śląsku i uważam, że jesteśmy z tego powodu ogromnymi szczęściarzami, ponieważ mamy blisko do gór, a góry kochamy. Na swoim koncie mamy kilka zdobytych szczytów, niektórych nawet kilkukrotnie. Dębowy Hotel I Event I SPA położony jest u podnóża Gór Sowich, więc wypoczywając w tym miejscu można liczyć nie tylko na piękne widoki, ale także na spokój, ciszę i przede wszystkim na czyste powietrze. Smog? W Dębowym możecie oddychać pełną piersią 🙂

MIŁOŚĆ DRUGA. Właściwie moja – miłość do pięknych wnętrz. Uwielbiam wszelkie zamki, pałacyki i dworki. Takie wnętrza mają swój jedyny i niepowtarzalny klimat. Na co dzień mamy styczność raczej z nowoczesnymi pomieszczeniami, więc wyjątkowo jest nocować w takim miejscu z duszą. Poza tym, jak większość kobiet, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką marzyłam o tym żeby zostać księżniczką, chodzić w pięknych sukniach i całymi dniami czytać książki w wielkim ogrodzie. A po parku Dębowego spacerować można godzinami, bowiem cały teren Dębowy Hotel I Event I SPA to kilka obiektów otoczonych pięknym, dziesięciohektarowym parkiem. Zarówno park, jak i cały kompleks jest wpisany do rejestru zabytków.

Pałac Dębowy

Rezydencja Dębowa

Pierwszą rzeczą jaka urzekła nas od razu po przyjeździe do Hotelu był właśnie ten ogromny teren, który stwarza mnóstwo możliwości. Od razu pomyślałam o moim wielkim marzeniu, które niestety nie doczeka się realizacji – o ślubie w plenerze. Hotelowy park to idealne miejsce na tego typu uroczystości. Na niewielkim wzniesieniu jest mnóstwo miejsca na ustawienie krzeseł dla Waszych gości i namiotu dla urzędnika, a tuż obok znajduje się elegancka Sala Dębowa, która pomieści do 200 osób. Specjalnie na potrzeby takich przyjęć Szef Kuchni przygotował niezwykłe menu, które można dowolnie modyfikować, bądź też stworzyć własne.

Na terenie Parku znajduje się także wyjątkowy Domek Grillowy wyposażony w sprzęt muzyczny i parkiet do tańczenia. Pomieści on do 100 osób i moim zdaniem również świetnie by się sprawdził przy bardziej kameralnych weselach, zwłaszcza tych najbardziej ostatnio modnych, czyli  w stylu rustykalnym (pisałam o tym tutaj). Dodatkowy plus – domek jest ogrzewany! Nie musielibyście obawiać się, że w zimie Wasi goście zmarzną.

Po obejrzeniu całego Parku ruszyliśmy zameldować się w Pałacu Dębowym. Po otwarciu drzwi wzniosłam kolejne ochy i achy. Przede wszystkim posadzka! Naszym oczom ukazała się przepiękna mozaika, jak się później okazało, oryginalna, z 1904 roku, a że pierwsze wrażenie jest najważniejsze to już wiedziałam, że dalej może być tylko lepiej 🙂 I rzeczywiście było. Wszystkie pomieszczenia w Pałacu są wyposażone w stare, odrestaurowane meble, a klatkę schodową oświetla przepiękny witraż, również oryginalnie zachowany.

Przy zameldowaniu zostaliśmy poczęstowani kieliszkiem prosecco, a następnie zaprowadzono nas do naszego pokoju. Na łóżku czekały na nas torby zawierające szlafrok i kapcie do SPA. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo zwracam uwagę na takie ciekawe szczegóły i strasznie spodobał mi się ten nieszablonowy pomysł.

Skoro był zestaw do SPA to należało skorzystać z jego usług 😉

SenseSPA to nowość w Dębowym. To pierwsze SPA w Polsce, w którym wykorzystuje się właściwości miodu i produktów pszczelich do pielęgnacji zdrowia i urody. Oprócz tych dwóch produktów podczas zabiegów wykorzystywane są również inne składniki naturalne, takie jak kora dębu, sól, aloes, mleko, winogrona, czekolada, szlachetne błota i glinki oraz zioła.

W tej chwili można korzystać z 3 pokoi zabiegowych:

  • Apitarium (łaźnia parowa do okładów i peelingów),

  • Touch Sense (gabinet masażu i zabiegów na twarz i ciało),

  • Aqua Sense (salon kąpieli i regeneracji).

My skorzystaliśmy z Apitarium ( tutaj możecie się zapoznać z listą pozostałych zabiegów wykonywanych w SenseSPA). Pierwszy raz byliśmy na takim zabiegu i nic dziwnego, że pierwszy, bo to pierwsze i na chwilę obecną jedyne Apitarium na świecie.

Skoro apiterapia, to produkty pszczele i tylko od lokalnego dostawcy. Na początku do specjalnego podajnika został nalany miód, a my posmarowaliśmy się peelingiem z pyłku pszczelego i usiedliśmy na podgrzewanych fotelach z kamienia. Po jakimś czasie do pomieszczenia zaczęła płynąć para. Mimo tego, że siedzieliśmy naprzeciwko siebie, dosłownie na wyciągnięcie ręki, to para była tak gęsta, że nie widzieliśmy się nawzajem. Pod wpływem pary miód na naszym ciele zaczął się rozpuszczać. Kolejnym etapem było schłodzenie ciała. Przy każdym fotelu, na wysokości szyi zostały zamontowane małe dysze, z których poleciała woda, najpierw ciepła, a potem lodowata.

Co nam dał taki zabieg? Zauważyłam kilka plusów. Po pierwsze, nasza skóra stała się niesamowicie gładka, została nawilżona i odżywiona, po drugie, obydwoje mieliśmy zatkane zatoki, a dzięki takiej inhalacji mogliśmy znowu oddychać 😉 i po trzecie zszedł z nas cały stres – poczuliśmy się niesamowicie rozluźnieni.

A wiecie, co jest jeszcze fajne  i czego nie doświadczyłam jeszcze nigdy w żadnym SPA? Po seansie w łaźni parowej nie musieliśmy od razu wracać do pokoju, bo zaraz za nami byli umówieni kolejni goście. Zostaliśmy zaprowadzeni do pokoju relaksu, gdzie mogliśmy jeszcze przez chwilę odpocząć, napić się czegoś i coś przekąsić, a wszystko po to, aby relaks trwał jak najdłużej i abyśmy mogli poczuć się wyjątkowo.

Podczas naszego pobytu mieliśmy również okazję spróbować przepysznych posiłków, przygotowywanych przez Szefa Kuchni na światowym poziomie, Pana Mateusza Malinowskiego i mogę powiedzieć, że opinie na temat kuchni w Hotelu, z którymi wcześniej się zapoznałam w ogóle nie były przesadzone. Menu jest bardzo bogate i zaspokoi podniebienie nawet najbardziej wybrednej osoby. W dodatku, co jest dla mnie ogromnym plusem, posiłki są przygotowywane z naturalnych składników. Na terenie obiektu hodowane są warzywa, owoce i zioła, które później są wykorzystywane w kuchni.

Oprócz tego, że wszystko było przepyszne to jeszcze pięknie podane. Zresztą, zobaczcie sami 🙂

Śniadania podawane były w formie szwedzkiego stołu. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak, bo na jednym ze stołów postawiona została profesjonalna wyciskarka do soków, dzięki czemu od rana mogliśmy dostarczyć sobie solidną dawkę witamin.

Czy polecam pobyt w tym miejscu? JAK NAJBARDZIEJ TAK! Jest klimatycznie, romantycznie i nastrojowo, ale też przytulnie. Można się najeść do syta, skorzystać z innej niż wszędzie oferty senseSPA, a obsługa to najbardziej życzliwi ludzie na świecie. Widać, że wszystkim zależy na tym, aby każdy gość poczuł się wyjątkowo. Byliśmy również mile zaskoczeni, że cały personel zna historię obiektu i plany jego rozwoju. Nie jest tak, że kucharz tylko gotuje, a na recepcji tylko i wyłącznie przekazuje się klucze gościom. Kogokolwiek byśmy o cokolwiek nie zapytali (a uwierzcie mi, że my pytań zawsze mamy całe mnóstwo) każdy chętnie służył odpowiedzią.

My w każdym razie do Dębowego wrócimy na pewno właśnie z tych wszystkich powodów, ale też z ciekawości.  W czerwcu planowane jest otwarcie zewnętrznego SPA, w tym biostawu kąpielowego i Apiforium, a ja jestem ciekawska, oj jestem.. 😉

Bądź na bieżąco z moimi przepisami i obserwuj mnie na Facebooku i Instagramie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *